Cichy szum wody dudnił w uszach młodego chłopaka. Po korytarzu rozległy się coraz głośniejsze kroki i szepty pomiędzy nieznanym chłopcu mężczyzną i opiekunką. Drzwi gwałtownie się otworzyły a za nich wyjrzał starszy mężczyzna z siwą długą brodą spiętą pod koniec koralikami. Mężczyzna miał niebieskie oczy, haczykowaty nos w połowie skrzywiony na sobie miał długą szatę ,a na ustach gościł szeroki uśmiech. Chłopak podniósł głowę i spojrzał się w stronę drzwi.
-Jest pan lekarzem?- Zapytał zimnym głosem w którym dało się usłyszeć nienawiść do samego siebie.
-Nie, dlaczego miałbym być lekarzem Tom?- Zapytał mężczyzna ciepłym głosem wchodząc w głąb ciemnego pokoju.
-Bo uważają mnie za wariata.
- Mnie też ,ale powiem ci coś w sekrecie... jest nas dużo więcej.- Chłopak przyjrzał się starcowi z powagą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz